Spotkanie odbyło się 2 października 2021r. w Ośrodku Kultury OSPa. W gronie gości znaleźli się burmistrz Katarzyna Erdman, prof. Renata Marciniak Firadza (sprawowała opiekę literacką nad wydawnictwem), Elżbieta Smolczewska (dzięki niej tomik został wydany), a także przyjaciele i znajomi. Wieczorki z Markiem w Krośniewicach nigdy nie mają formy standardowych spotkań autorskich – prezentacji wierszy towarzyszy nie tylko rozmowa z autorem, ale też inne działania artystyczne, np. występy wokalne, improwizowany minispektakl teatralny. Tym razem, dzięki obecności duetu muzyków wyłonionego ze składu kapeli Krośniewiacy, nie zabrakło wspólnego śpiewu – jak to na imieninach czy urodzinach przyjaciela lub kogoś z rodziny. Stanisław Stokfisz i Tomasz Obijalski intonowali biesiadne hity, a uczestnicy spotkania włączali się do śpiewu (teksty znalazły się w śpiewniczkach przygotowanych na tę okazję).
Marek mówił o swoim życiu w Dortmundzie, o zaangażowaniu w działania tamtejszej Polonii, wspominał młodość i swoje miasto. Fraszkę zamieszczoną jako dodatek do tekstu Od przyjaciół – o Autorze tego tomiku zaprezentowała prof. Renata Marciniak Firadza, która opowiedziała również zabawną historię wyjaśniającą okoliczności powstania tekstu jej autorstwa przygotowanego jako wstęp do wspomnianej publikacji. Wśród wierszy i fraszek odczytanych przez Marka znalazły się m.in. Dziękuję ci, życie (wiersz poświęcony Elżbiecie Smolczewskiej), Kiedy mnie żegnasz (utwór dla żony) czy Jesień (sobie na urodziny). Odczytane zostały również wiersze gościnnie zamieszczone w tomiku – Pochwała głupoty napisana przez Zbigniewa Firadzę czy Oddam moją tęsknotę – wiersz autorki o pseudonimie Piszczałka. Natomiast utwór Moje Krośniewice (opublikowany w drugim tomiku, wydanym w 2015r. z dopiskiem w rytmie tanga) nadal nie doczekał się oprawy muzycznej, więc autor zamieścił go również w najnowszym swoim zbiorku (teraz zyskał jeszcze podtytuł Hymn Krośniewic), a w czasie spotkania zaśpiewał go solo i bez akompaniamentu, jakby na zachętę, by nadać tekstowi formę lokalnej pieśni. Co z tym zrobimy, panowie Krośniewiacy?
W najnowszym tomiku Marka Piotrowskiego więcej jest wierszy modlitewnych, refleksyjnych (ot, choćby taki cytat Błądzę po świecie, bez miejsca na ostatni nocleg), ale zdziwi się ten, kto sądzi, że autor wchodzi w okres stateczności, spokojności i rozwagi. Nic bardziej mylącego – w zbiorku wiele jest wierszy o miłości, czułości (co nie musi być w opozycji do rzeczonej rozwagi), są erotyki, są utwory lub fragmenty wręcz rubaszne. Kto zna Marka, ten wie, że energia i nieprzewidywalność w działaniu, otwartość i poczucie humoru to w jego przypadku cechy dozgonne, o czym można było przekonać się, słuchając wiersza Czułostki na stare lata, który poprzez sposób wykonania autor sam… sparodiował. W świecie Marka Piotrowskiego nie ma tabu, za to jest miejsce na wachlarz ludzkich doznań – od potrzeby modlitwy po fizyczną bliskość, jest miejsce na spontaniczność – na taniec znienacka, na okrzyk Śpiewaj, Ewa!, na radość życia i – czasem – przykre wyznanie.
Na zakończenie – jak to na urodzinach – był tort, kwiaty i wyśpiewane życzenia Sto lat.
Sto lat, Marku! Kochaj nasze Krośniewice. Kochaj życie i niech ono kocha Ciebie. Niech nigdy nie braknie dobrego atramentu!
| |
zdjęcia |


