O godz 15.00 rozpoczął się festyn w dawnym stylu. Pracownicy GCKSiR podjęli próbę odtworzenia atmosfery dawnych festynów, sprzed wielu lat. Karuzela, kataryniarz, wata cukrowa, występy ulicznych artystów – wszystkie te atrakcje złożyły się na to, by stworzyć klimat Dnia Dziecka z czasów babci, a nawet prababci. Trójka aktorów grupy Artcircus zachęcała dzieci do współpracy, proponując elementy clownady. Pomysłowe zabawy przy użyciu specyficznych urządzeń, popisy szczudlarza i akrobatów poruszających się na monocyklach, żonglerka, modelowanie baloników, stragany, muzyka płynąca z katarynki... Tak kiedyś bawiono się na festynach i odpustach. Klimat epoki tworzą i przedmioty, i ludzie, toteż nie mogło zabraknąć wśród spacerowiczów damy w kapeluszu, która wręczała baloniki, panien dworskich z pierniczkami w kształcie serca i cukierkami w słomianych koszykach oraz klownów o znajomych rysach, którzy obdarowywali dzieci wiatraczkami, a nawet potrafili ,,ukręcić” watę cukrową.
O godz. 16.00 rozpoczął się spektakl grupy Artcircus. Aktorzy nie potrzebowali sceny – wystarczył niewielki plac otoczony przez publiczność. Artyści zaprezentowali swój pomysł na przedstawienie, zapraszając do udziału również wybrańców z widowni. Humor takich prezentacji – prosty, wiadomo, jak to w clownadzie, specyficzny, ale zrozumiały dla każdego – od dziecka po dziadka. Tego zresztą oczekujemy od występów w tym stylu – nieporadności lub sprytu, inności (od stroju po zachowanie), śmieszności, która nas (dorosłych i dzieci) przekonuje, że jesteśmy mądrzejsi i lepsi od tych, którzy nas zabawiają.
Obraz czasów, gadżety czasów... Nie da się przywrócić w pełni świata, który bezpowrotnie odszedł. Dziecięca natura też dziś trochę inna niż dawniej, ale warto zauważyć, że są nieśmiertelne proste zabawki, jak baloniki, wiatraki, które będą zawsze cieszyły dzieci, i wata cukrowa (zwyciężyła ostatnio w rankingu przeprowadzonym przez jeden z programów telewizyjnych na gadżet dzieciństwa; głosowali dorośli). Kiedyś dojrzeją nasze dzieci i przygotują pewnie festyn dla swoich pociech. Dobrze jest zadbać o to, żeby miały co wspominać, żeby umiały się cieszyć i bawić (nie zawsze muszą to być komputery i inne desygnaty technicyzacji). Wydaje się, że dzieci dostrzegły w takiej zabawie urok, skoro aktorzy z grupy Artcircus pracowali jeszcze po dwudziestej, a długa kolejka do stoiska z watą cukrową zniknęła o tej samej porze, bo...wyczerpał się zapas cukru.
| ZDJĘCIA |
