Ujmujący, otwarty sposób bycia egzotycznego gościa oraz jego umiejętność nawiązywania koleżeńskich relacji pozwoliła szybko przełamać lody i nawiązać ciekawą konwersację w języku angielskim. Mimo że grupa liczyła ponad 40 osób, pan Jamal z każdym się przywitał, często w zabawny sposób powtarzając polskie imiona. Pierwszy temat wywołany został niejako samoistnie, bowiem witając się z Kamilem, gość z Nigerii skojarzył go z Kamilem Stochem, a to zapoczątkowało rozmowę o sporcie. Jamal bezbłędnie wymówił nazwisko Lewandowskiego, Boruca, Radwańskiej (sam jest fanem tenisa stołowego, uczestniczył w niedawno rozgrywanym turnieju w "Andersówce"). Zachęcona młodzież coraz śmielej zabierała głos, a rozmowa dotyczyła różnych dziedzin. Uczestnicy spotkania zadawali też pytania osobiste – o rodzinę. Dowiedzieli się, że Jamal ma 3 siostry i 3 braci, pochodzi z Lagos – byłej stolicy kraju (jest to największe miasto portowe Nigerii). Egzotyczny gość nie pozostawał dłużny i te same informacje zdobywał od wyrywkowo wybranych osób. Mimo tremy i stresu pytania i odpowiedzi formułowane przez młodzież były coraz dłuższe. Jak na prawdziwego lektora przystało, pan Jamal uważnie słuchał, poprawiał, ale najczęściej bił brawo w geście zadowolenia. Okazji do braw było zresztą więcej. Gość z Nigerii opowiadał o zwyczajach młodzieży w jego kręgu kulturowym, zaprezentował krótki tekst w swoim ojczystym języku, a wykonany przez niego nigeryjski taniec solo wzbudził szczery aplauz. W ramach rewanżu Jamal poprosił o polską piosenkę. Gospodarzom nie wypadało odmówić i chóralnie odśpiewano refren ulubionego utworu afrykańskiego gościa (była to "Bałkanica" zespołu Piersi). Wspólny śpiew zintegrował grupę na tyle, że do konwersacji włączyli się pozostali uczestnicy spotkania, a i tematy stały się poważniejsze. Młodzież interesowała się warunkami życia na odległym kontynencie, infrastrukturą, ekonomią. Dziewczęta pytały o edukację, kulturę i kulinaria. Sympatyczny gość z Nigerii obszernie opowiadał o swojej ojczyźnie, o podróżach, które odbył (USA, Francja, Belgia). Nasz kraj chwalił za gościnność, otwartość i kuchnię, z której najbardziej upodobał sobie… rosół. Rezolutna młodzież humorystycznie, ale i przekornie poprosiła o powtórzenie trudnego polskiego nazwiska Brzęczyszczykiewicz, które stanowi test dla giętkości języka obcokrajowców. Z tej próby pan Jamal wyszedł znakomicie i z uśmiechem.
W takiej to atmosferze upłynęły dwie godziny spotkania, które miało formę lekcji i sprawdzianu zarazem. Młodzież mogła przekonać się, że nawet w naszym małym mieście zdarzają się sytuacje, w których znajomość języka angielskiego daje realną korzyść i satysfakcję. To silna motywacja do dalszej nauki. Na koniec były brawa, podziękowania, gratulacje dla nauczycieli i wybijających się rozmówców.
Takich ciekawych, pouczających spotkań w ,,Andersówce” będzie więcej!
| |
ZDJĘCIA |
